CZYTASZ = KOMENTARZ
"Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć,
bo nikt za mnie nie umrze."
-Patricia-
-Los Angeles, California, Stany Zjednoczone-
-Następny dzień-
Wczorajszy dzień był koszmarem. Dziennikarze kręcili się za mną wszędzie, ach, sorry, zapomniałam, nie za mną tylko za nami, mną i Styles'em. Cały czas musieliśmy się ślinić, trzymać za rączki i inne pierdółki... A ja cały czas czułam na sobie kogoś wzrok, Kelly? Boże, opanuj emocje dziewczyno, ja się do Styles'a dobierać nie zamierzam, fuj...
Leżałam spokojnie w łóżku z zamiarem nie wychodzenia z niego, ale oczywiście musiał to przerwać dźwięk nadchodzącego smsa.. Jezu, daj mi spokój zły człowieku! Ja chcę spać!! Zwlokłam się z łóżka i powolnym krokiem poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zdusiłam krzyk. Wyglądałam jak panda, włosy miałam porozwalane na wszystkie strony, rozmazany makijaż, podkrążone oczy, nigdy aż takich nie miałam. No Styles, dobra robota, zobacz jak świetnie na mnie działasz! Nigdzie tak nie pójdę! Spojrzałam jeszcze raz w lustro i westchnęłam. Kogoś takiego? Przyjęli do modelingu? Ślepi są czy co? Postanowiłam coś ze sobą zrobić, pokaże im, że nie jestem słaba, będę tak pięknie wyglądać, że im gacie spadną. Nałożyłam podkład, dużo podkładu, muszę wyglądać perfekcyjnie. Rzęsy pomalowałam czarnym tuszem do rzęs, nałożyłam eyeliner, usta pomalowałam truskawkowym błyszczykiem i spojrzałam w lustro jeszcze raz. Zadowolona z efektu podeszłam do garderoby wybrać ciuchy. Weszłam do niemałego pomieszczenia i zaczęłam przeszukiwać jedną półkę po drugiej. Moja garderoba nie należała do najmniejszych więc troszkę czasu mi to zajęło. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na strój, który szczerze mówiąc miałam na sobie po raz pierwszy. Zajęłam się włosami, które delikatnie pofalowałam, podeszłam do dużego lustra i zdziwiłam się. Przede mną stała zupełnie inna dziewczyna niż jeszcze chwilę temu!

Pierwszy raz naprawdę się sobie podobałam. Zabrałam torebkę, okulary przeciwsłoneczne, telefon i wszystkie potrzebne rzeczy i wsiadłam do mojego białego Range Rover'a. Najnowszy nabytek. Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o tym jak cudownie prowadzi się to autko. Dostałam je na 18 urodziny od taty. Odpaliłam moje cudeńko i szybko pojechałam do studia. Zostało mi 5 min. Spóźnię się, norma, ale jak to mówi Lily "tylko lamusy są zawsze na czas".
Spóźniona o 5 minut dojechałam do studia, gdy weszłam do gabinetu Tom'a i jak zwykle zastałam go wściekłego.
- Patricia! - wrzasnął, a ja podskoczyłam nieprzyzwyczajona do takiego wybuchu - punktualnie! Ile razy mam ci powtarzać, że masz być P-U-N-K-T-U-A-L-N-I-E! Masz szczęście, że Harr'ego jeszcze nie ma. Będziecie podpisywali umowę, na 12 miesięcy - byłam na maxa wściekła, jak to 12 miesięcy?! Zaraz wyjdę z siebie i stanę obok..
- Jakie 12 miesięcy?! I w ogóle to, co ja będę z tego miała?! - Tom zareagował bardzo spokojnie, miał w dupie mój wybuch, co w sumie chyba dobrze..
- Będziecie dostawali za to pieniądze, znaczy ty będziesz dostawała, bo Styles siedzi głęboko w tym gównie i Paul mówił, że nic nie dostanie - pieniądze? Pfff, a na co mi pieniądze?! Mój tata jest prawnikiem, mama lekarzem, a ja modelką, mieszkam sama w wielkim domu, mam dwa samochody, dwa iPhone'y, a on myśli, że przekupi mnie kasą?!
- A co jeśli ja nie chcę pieniędzy i w ogóle tego nie chcę?! - mężczyzna nadal niewzruszony spokojnie powiedział.
- Wtedy wylatujesz.. - cios nożem prosto w serce, tego się po nim nie spodziewałam!

Pierwszy raz naprawdę się sobie podobałam. Zabrałam torebkę, okulary przeciwsłoneczne, telefon i wszystkie potrzebne rzeczy i wsiadłam do mojego białego Range Rover'a. Najnowszy nabytek. Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o tym jak cudownie prowadzi się to autko. Dostałam je na 18 urodziny od taty. Odpaliłam moje cudeńko i szybko pojechałam do studia. Zostało mi 5 min. Spóźnię się, norma, ale jak to mówi Lily "tylko lamusy są zawsze na czas".
Spóźniona o 5 minut dojechałam do studia, gdy weszłam do gabinetu Tom'a i jak zwykle zastałam go wściekłego.
- Patricia! - wrzasnął, a ja podskoczyłam nieprzyzwyczajona do takiego wybuchu - punktualnie! Ile razy mam ci powtarzać, że masz być P-U-N-K-T-U-A-L-N-I-E! Masz szczęście, że Harr'ego jeszcze nie ma. Będziecie podpisywali umowę, na 12 miesięcy - byłam na maxa wściekła, jak to 12 miesięcy?! Zaraz wyjdę z siebie i stanę obok..
- Jakie 12 miesięcy?! I w ogóle to, co ja będę z tego miała?! - Tom zareagował bardzo spokojnie, miał w dupie mój wybuch, co w sumie chyba dobrze..
- Będziecie dostawali za to pieniądze, znaczy ty będziesz dostawała, bo Styles siedzi głęboko w tym gównie i Paul mówił, że nic nie dostanie - pieniądze? Pfff, a na co mi pieniądze?! Mój tata jest prawnikiem, mama lekarzem, a ja modelką, mieszkam sama w wielkim domu, mam dwa samochody, dwa iPhone'y, a on myśli, że przekupi mnie kasą?!
- A co jeśli ja nie chcę pieniędzy i w ogóle tego nie chcę?! - mężczyzna nadal niewzruszony spokojnie powiedział.
- Wtedy wylatujesz.. - cios nożem prosto w serce, tego się po nim nie spodziewałam!
- 2 godziny później -
Chuj im wszystkim w dupę, podpisałam jakieś papiery, a Styles przez cały czas siedział niewzruszony i grał na telefonie. Była tam jeszcze ta jego księżniczka i wgapiała w niego gały. Czemu jestem zazdrosna? Po co on tu był w ogóle?! Będę dostawała 1 500 za tydzień w tym toksycznym związku. I jeszcze ta Kelly, ślini się z nim w każdym miejscu, o każdej porze, a najlepsze jest to, że robi to dopiero wtedy kiedy ja pojawiam się na horyzoncie. Okey, ogarnęłam, że jest twój, tylko go nie zjedz. Szłam korytarzem do Tom'a, bo oczywiście znowu czegoś chciał. Skręciłam w lewo i co napotkałam? Tak, dobrze myślisz, Kelly i Harr'ego! A raczej Kellyharrego, bo ona zjadała jego, a on ją tak, że za chwilę, albo się przelecą na środku korytarza, albo któryś któregoś zje. Nie myśląc, przeszłam obok nich i z obrzydzeniem powiedziałam
- Nie zjedzcie się tylko - Kelly spojrzała na mnie z triumfem i jeszcze mocniej wessała się w usta Harr'ego. Kiedy się od siebie oderwali, ja nadal tam stałam, nie, nie wiem czemu. Po chwili ciszy odezwała się ta mała suka
- A co zazdrosna? - zaczęłam się śmiać
- Ja - wykrztusiłam nadal dusząc się ze śmiechu - o niego? - wskazałam palcem na Harr'ego, który wpatrywał się we mnie zielenią swoich oczu - z własnej woli, nawet półmetrowym kijem bym go nie dotknęła! - zakończyłam moją inteligentną przemowę, ale Harry powiedział coś, co było zdecydowanie ciosem poniżej pasa
- Jakoś wczoraj nie przeszkadzało ci to kiedy wtulałaś się we mnie - powiedział z dziwnym błyskiem w oczach. Kompletnie zbił mnie z pantałyku.. Zatkało mnie..
~~~~~~~~~~~~
Mam rekolekcje, dlatego rozdział jest wcześniej :)
Cieszy się ktoś?
-Nana-
Popraw swoje zgłoszenie:
OdpowiedzUsuńhttp://spis1d.blogspot.com/p/zgoszenia_26.html
Pozdrawiamy, S1D x